|

Do rozpoczęcia rundy wiosennej pozostał równo miesiąc. Trener MKKS Babia Góra Sucha Beskidzka, Jacek Kudzia spotkaniem towarzyskim z Jordanem Jordanów zdaje się na dobre zakończył selekcję i roszady zawodników. W meczu z przedstawicielem nowosądeckiej okręgówki, Jordanem Jordanów, Babia Góra wygrała 2:1 - oba gole zdobył Robert Starowicz (asystę przy pierwszym golu zanotował Tomasz Ścieszka, przy drugim - Sebastian Tłok - przyp. red.), a grupa zawodników, którą już teraz można śmiało nazwać - szkieletem drużyny, grała po 60-70 minut. Na kilku pozycjach trwa zacięta walka o miejsce w wyjściowej jedenastce. Z pewnością cieszy fakt, że w porównaniu chociażby do rundy jesiennej, teraz o miejsce na danej pozycji rywalizuje dwóch, nawet trzech zawodników.
Mecz z Jordanem Jordanów został rozegrany na terenach Cracovii przy ulicy Wielickiej. Na murawie, na której został rozegrany mecz, na co dzień ćwiczą zawodnicy Pasów pod okiem trenera Oresta Lenczyka. Z pewnością już sam ten fakt podziałał na wyobraźnię naszych zawodników - sztuczna murawa była idealna do rozegrania spotkania, a swojego kolorytu dodawał jeszcze blask jupiterów. Spotkanie było rozegrane 2x55 minuty, przy czym przerwa trwała ok. 5 minut. Tempo, trzeba przyznać, istnie zabójcze a grały przecież drużyny z A-klasy i nowosądeckiej okręgówki. 
Do startu ligi, MKKS czekają jeszcze na pewno trzy sparingi (Żarek Barwałd, Koszarawa Żywiec, Żuraw Krzeszów). Trener Jacek Kudzia już na dobre zakończył przegląd kadry i zaczyna stawiać na zgranie zawodników w poszczególnych formacjach. Patrząc na skład w meczu z Jordanem, ale też na poprzednie spotkania, już teraz łatwo wytypować zawodników, którzy na wiosnę powinni stanowić szkielet przebudowanej drużyny Babiej Góry. Jan Sulikowski w bramce, Rafał Magiera i Karol Głuc jako ostatni obrońcy, Sebastian Tłok, Kamil Dyduch i Dawid Steczek w linii pomocy, Robert Starowicz w ataku - chyba tylko kataklizm mógłby spowodować, że nie znajdą się oni na pierwsze spotkania z Halniakiem Targanice w rundzie wiosennej (niedziela 29.03. godz. 15:00, stadion Babiej Góry). Co najmniej dwóch innych zawodników również może być raczej spokojnym o miejsce w składzie - trener Kudzia szuka im jeszcze miejsca na boisku i, co pokazała zwłaszcza druga połowa, chyba je znalazł (o kim mowa, chyba nietrudno zgadnąć). Sam mecz z Jordanem był wyrównany z lekką przewagą naszych zawodników. Dla opiekuna Babiej Góry była to kolejna możliwość przećwiczenia systemu 4-4-2. - Nieźle, naprawdę nieźle to wychodzi - tak skomentował postawę swoich podopiecznych w przerwie Jacek Kudzia.

Mimo że piłkarsko byliśmy zespołem lepszym od Jordana, sam mecz mógł dla nas rozpocząć się bardzo źle. W 16. minucie po błędzie Rafała Magiery szybką akcję wyprowadzają zawodnicy Jordana. Poprzeczka ratuje nas od utraty gola. Pięć minut później ustawiony na prawej obronie Paweł Starowicz ładnie włącza się do akcji ofensywnej i dośrodkowuje w pole karne Jordana. Dośrodkowanie ostatecznie bardziej przypomina strzał, bo piłka mija minimalnie poprzeczkę rywali. W 26. minucie jest 1:0 dla Babiej Góry - Tłok podaje do ustawionego w pierwszej połowie w linii napadu Tomasza Ścieszki. Gary zbyt długo opanowuje piłkę i zamiast uderzać, decyduje się oddać piłkę do lepiej ustawionego Roberta Starowicza. Pozyskany z Halniaka Maków Podhalański zawodnik pewnie umieszcza piłkę w bramce Jordana. Minutę później Jordan miał świetną okazję do wyrównania - futbolówka mija na szczęście słupek naszej bramki. Tymczasem o krok od podwyższenia wyniku był w 30. minucie ponownie Robert Starowicz. Z autu piłkę wrzuca Michał Bałos wprost na głowę Ścieszki. Napastnik Babiej Góry podaje do Starowicza a ten z pierwsze piłki z woleja uderza w długi róg bramki Jordana. Golkiper Jordana wzrokiem odprowadza piłkę, na jego szczęście, poza linię bramkową. Tymczasem pierwszy celny strzał oddaje Jordan - w 33. minucie Jasiek Sulikowski ładnie odbija piłkę do boku po ładnym strzale rywali. Tam do piłki dopada kolejny zawodnik z Jordanowa, ale uderza niecelnie. Na Babią Górę ta sytuacja podziałała bardzo mobilizująco - najpierw Ścieszka trafia w poprzeczkę po indywidualnej akcji na lewej stronie Kamila Dyducha, chwilę później Robert Starowicz uderzeniem szczupakiem kończy centrę Bałosa z prawej strony. Kiedy wydawało się, że drugi gol dla Babiej Góry jest kwestią czasu, do remisu doprowadził Jordan. Po rzucie wolnym w naszym polu karnym przy biernej postawie obrońców strzałem głową w długi róg zdobył bramkę zawodnik Jordana. W 45. minucie znów wyszliśmy na prowadzenie - kolejna akcja w trójkącie Ścieszka-Tłok-Starowicz zakończyła się golem tego ostatniego. Jeszcze w tej części gry Starowicz stanął przed szansą zdobycia trzeciej bramki (szybszy był bramkarz Jordana, który w ostatniej chwili wyłuskał piłkę spod nóg naszego napastnika), Damian Elżbieciak z pierwszej piłki przedłuża dośrodkowanie Bałosa – także i tym razem na posterunku był golkiper Jordana. Jeszcze tylko kolejne gapiostwo Rafała Magiery spowodowało sytuację sam na sam dla Jordana – świetnie wygrał ten pojedynek Sulikowski, i sędzia (a propos to był nim prezes Jordana Jordanów :) - przyp. red.) zagwizdał koniec pierwszej połowy.
Druga połowa nie przyniosła bramek, ale na pewno nie można powiedzieć, że na boisku wiało nudą. W pewnym momencie kości tak trzeszczały, że tylko cud spowodował, że nie skończyło się na głębszej dolegliwości zawodników jednej i drugiej drużyny. Pierwszą groźną akcję w tej części gry przeprowadziła Babia Góra prawą stroną - Romek Barzyczak wypuścił Dyducha, a ten zacentrował w pole karne Jordana. W ostatniej chwili niemal z głowy Starowicza zdjął piłkę golkiper Jordana. W 55. minucie Jacek Leśniak uderza mocno na bramkę Jordana z lewej strony – mamy tylko róg. Po jego wykonaniu Rafał Magiera uderza piekielnie silnie w kierunku bramki drużyny z Jordanowa - od utraty gola ratuje naszych rywali jeden z zawodników Jordana, który akurat stanął na linii strzału. W 72. minucie Daniel Cichy, który zagrał na lewej obronie, przeprowadził dwójkową akcję z cofniętym w drugiej odsłonie do pomocy Ścieszką. Ten drugi zagrywa w pole karne – bramkarz Jordana na posterunku. Jeszcze tylko Leśniak marnuje wyborną sytuację (lobuje bramkarza Jordana, ale ich bramkę przy okazji również), z dystansu nieźle uderza Grzegorz Magiera (na raty piłka pada łupem bramkarza gości) i Bałos przegrywa sytuację sam na sam z bramkarzem z Jordanowa (była to 109. Minuta meczu!) i można było zakończyć spotkanie. Jordan również starał się atakować, ale ich akcje kończyły się najczęściej na 30. Metrze przed naszą bramką. Kiedy jakiś strzał trafiał w światło bramki, tam gdzie być powinien był Sulikowski
MKKS Babia Góra Sucha Beskidzka - LKS Jordan Jordanów 2:1 (2:1) Gole dla MKKS: Robert Starowicz (dwie). Skład (1 połowa): Sulikowski - Listwan, R. Magiera, Głuc, P. Starowicz - Bałos, Tłok, Elżbieciak, Dyduch - Ścieszka, R. Starowicz. (Druga połowa): Sulikowski - Cichy, R. Magiera, Głuc, Barzyczak - Ścieszka, Tłok, Elżbieciak, Dyduch - Leśniak, R. Starowicz. Ponadto grali: K. Wójtowicz, M. Wójtowicz, G. Magiera, Bielarz. 
|